jak przetrwać ferie w domu i nie zwariować

Jak przetrwać ferie w domu i nie zwariować

Temat nasunął się sam pod wpływm pewnych rodzinnych okoliczności. Jak przetrwać ferie w domu, czyli Mamo, Tato, nudzi mi się!

Dzieci z ostatnich pięciu województw tj. podkarpackiego, łódzkiego, śląskiego, pomorskiego i naszego lubelskiego mają długo wyczekiwane ferie zimowe. 

Deszczowa pogoda zdecydowanie bardziej zachęca do pójścia do baru:) niż do ruchu i wspólnych zabaw na świeżym powietrzu. Niepodziewanie pojawił problem W co się bawić? W tegoroczne ferie moje dzieci po prostu się NUDZĄ! Starszy syn Filip od ponad tygodnia ma karę na tablet i komputer. Kara obowiązuje do odwołania, tzn. do czasu kiedy przeczyta Dzieci z Bullerbyn i mimo, że lubi czytać, tak ta książka idzie mu jak przysłowiowa krew z nosa. To chyba przez różnicę pokoleń (nie wiem, czy to właściwe określenie). Astrid Lindgren napisała ją w 1947 r. Jak z pewnością wszyscy pamiętają, książka opowiada o gromadce szwedzkich dzieci, które mają przepiękne dzieciństwo, uwielbiają zabawy, psoty i mają całe mnóstwo pomysłów. Gołym okiem zauważam różnicę między nimi, a moim dzieckiem. Diametralną. Ale to oddzielny temat.

Młodszy syn Mikołaj mógłby chodzić do przedszkola na dyżur, ale uzgodnił z bratem wspólną wersję przeciwo mnie, że ferie to czas wolny i już. 

Nuda może być fajna

Mikołaj jest mistrzem w wymyślaniu zabaw. Bez przerwy buduje namioty, domki, statki, poduszkowce i nie wiem co tam jeszcze. Gdybyście planowali nas odwiedzić, to zadzwońcie wcześniej - porozwiązuje krzesła, żeby było na czym usiąść :) Albo maluje dla mamusi obrazki, rysuje, wycina z kartek, pudeł, rolek po papierze toaletowym, folii aluminiowej i potem znowu wykleja i znowu coś wycina i maluje i tak w kółko. A jak już spełni się twórczo, to ma mnóstwo pytań, w stylu: Czy Bóg kocha żołnierzy? Czy chłopaki rodzą dziecki (pisownia oryginalna)?, na które wymaga uzyskania natychmiastowej(!), rzeczowej odpowiedzi.

Szkoła i zajęcia dodatkowe

Filip nie potrafi się nudzić. Od dawna chodzi na zajęcia dodatkowe, na piłkę nożną i karate, kółko muzyczne, matematyczne. Od małego nauczony został tego, że cały tydzień ma zorganizowany. Sam nie potrafi nic wymyślić (rzadko podczepia się pod  twórczą zabawę Mikołaja) i zamęcza nas żeby grać z nim w ulubione planszówki (Scrabble, Quiz o Polsce, Rumikub). A nie daj boże podsunąć mu jakieś genialne (w moim odczuciu) pomysły na zabawę. Wtedy, wszystko poza graniem w piłkę (czego nie pozwalam robić w domu) i na tablecie jest głupie i nudne! Moje dziecko przywycziło się do tego, że ktoś ciągle mu coś narzuca, organizuje. Nie jest nauczony, że nudzenie się może być kreatywne i nie potrafi wymyślić zabawy. Dużą rolę na pewno odgrywają w tym też komputer i tablet, bo każdy wolny czas kiedy nie ma zajęć spędza własnie w ten sposób. O zgrozo!

Nuda jest twórcza

Specjaliści od prawidłowego rozwoju i wychowania przekonują, że laba i (od czasu do czasu) nic nie robienie naszym zaganianym dzieciakom wychodzi na dobre. Dzieci muszą się czasem ponudzić, bo wtedy przychodzą im do głowy najlepsze pomysły. Nudzenie się pobudza kreatywność i stymuluje do działania, wymusza na dziecku wymyślanie zabaw, gier, historyjek. Dzieci podporządkowują sobie pewną przestrzeń, czują, że są sprawcami i szukają rozwiązań. Kiedy dzieciaki doświadczą smaku zudzenia i uda im się wpaść na jakąś genialną zabawę dopada je stan uniesienia i szczęśliwości! Zupełnie zatracają się w zabawie, jakakolwiek by ona nie była. Bo chęć do zabawy jest czymś naturalnym i spontanicznym i wypływa z samej istoty dzieciństwa, ale po pierwsze, nie może mieć konkurencji w postaci telewizji, komputerów, tabletów, smartfonów i innych pierdół, umilaczy - rozpraszaczy, po drugie, dziecko powinno być nauczone, że nudzenie się jest dobre i czasem musi się ponudzić, oczywiście w granicach zdrowego rozsądku. Pamiętacie, jak godzinami wisieliśmy na trzepaku pod blokiem? Jakie to było fajne i nudne, nieprawdaż? Od dłuższeg czasu na próżno szukam pod trzepakiem dzieci. Znajduję tylko dorosłych podobnych do rezydentow z "ławeczki pod sklepem" w serialowych Wilkowyjach :) 

Jak mówi mój T, Nuda jest twórcza. A kiedy dzieci mają się nudzić, jak nie w ferie? No i dobrze. Moje matczyne ambicje zapewniania ciągłej rozrywki trochę wyluzowały :)

O Blogu

Blog o tym, że w życiu potrzebna jest równowaga! O tym, co najbardziej inspiruje, co napędza, o rodzinie, o dzieciakach i całym galimatiasie związanym z ich posiadaniem (ogólnie rzecz ujmując). Trochę o modzie. Dużo o jedzeniu. Niewiele o polityce. Rozdział o podróżach (tych prawdziwych i palcem po mapie). O szczęściu. Wszystko w odniesieniu do Slow Life. Trochę też o tym, co mnie NIE obchodzi i do szczęścia mi nie jest potrzebne (never ever!). I o tym, jaki wpływ na świadome życie mają doświadczenia związane z pracą w korporacji. Zapraszam.